Wojna o cycki

Cycki. Symbol kobiecości. Pierwszy stanik. Wow. Trochę taki pancerz, ale dumny. Rozterki, oceny, fiszbiny ,miseczki – dorosłość! Mam średnie, mam małe, mam duże. A co mi tam. Zaprzyjaźnię się z moimi bliźniętami. W końcu cycki stają fajne, są częścią nas. Cycki są wierne. Skaczą w rytm klubowej muzyki. Wypełniają fajną kieckę. Dostarczają paliwa do rozważań na temat wyboru odpowiedniego dekoltu czy partnera. Kuszą. Czasami denerwują, czasami dostarczają fajnych doznań. Poeci piszą teksty piosenek. Faceci udają, że się znają na rozmiarach. Niestety ten etap się kończy. Dla niektórych na zawsze…

Oto co może przydarzyć się tobie. Skutki są często nieodwracalne.

Matnia.

Na początku masz dystans. Jesteś młoda.Nie dajesz się zwieść karmiącym matkom, które chętnie goszczą w programach śniadaniowych twierdząc, że walczą o prawo do karmienia piersią. Dlaczego? Dlatego, że nikt im nigdy tego prawa nie odebrał. Wojny laktacyjne wywołują u ciebie spazmy śmiechu. Wierzysz, że dla większości ludzi karmienie piersią jest sprawą tak naturalną jak poranne wypróżnienie. Nikt jednak nie bloguje na temat stolca (myślisz sobie), nie oddaje mu czci, nie walczy o prawa do wzmożonego metabolizmu czy skutecznej lewatywy. Trudno też o dobre selfie z muszli klozetowej i kampanii na blogach o ludziach cierpiących na obstrukcję jelita grubego. Nie ma gadżetów, kremów, grup wsparcia, kupo – laktatorów ,a wszystko odbywa się za drzwiami gabinetu lekarskiego. Nie ma tysiąca nagich zdjęć na Instagramie i Facebooku, ludzi oddających stolec lub cierpiących na zaparcia, skandujących hasła: Uda ci się! Ciśnij swobodnie! Kupa jest w głowie! Nie ma sesji w zbożu, słit fotek porannej kupy, chociaż rozróżniamy aż siedem jej typów. Wreszcie…nie ma kupo – doradców. Kogoś kto mógłby cię wesprzeć. Za pieniądze oczywiście. Czyżby dyskryminacja?- myślisz sobie z politowaniem na twarzy. Tak naprawdę nie ma też wielu ludzi, którym czynność fizjologiczna jaką jest karmienie piersią przeszkadza. Jeśli ktoś obrzuca karmiącą matkę epitetami, jest po prostu nienormalny. To się nie zdarza, ale dzieje się coś innego. Odkrywasz, że na potrzeby rozrywki znudzonych matek, wymyślane zostają miejskie legendy w które nikt nie wierzy, oprócz nich samych. Opowieści wypełnione dramatyczną walką o karmienie w miejscach publicznych, dyskryminację, przemoc słowną ze strony ZŁYCH LUDZI i ich szkalujących spojrzeń. Zauważasz to. A więc o co chodzi?- myślisz sobie nieświadoma tego co cię czeka.

Chodzi o kasę.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Pieniądze z blogów i stron internetowych o tematyce dotyczącej macierzyństwa, są niewyobrażalnie duże (czy zastanawiałaś się kiedyś, ile dajesz zarobić stronom na Facebooku poprzez kliknięcie linku  o karmieniu? teraz już zaczynasz, temat cię za bardzo wciągnął) Czym dłużej karmisz, tym dłużej jesteś klientką doradczyń laktacyjnych, członkinią for i stron dla mam, klientką aptek, sklepów internetowych i księgarni – myślisz sobie i przez głowę przebiega ci myśl o zarobku… Bierzesz udział w wojnie laktacyjnej, teraz jako widz. Wojnie całkowicie zmyślonej, ale liczy się pasja. I WTEDY NAGLE ZOSTAJESZ MATKĄ. Oto co się dzieje – wszystko w co do tej pory wierzyłaś, jakimś cudem znika z twojej głowy. Z upływem miesięcy sama stajesz się ekspertem w dziedzinie karmienia. Przyłapujesz się na tym, że sen z oczu spędza ci fakt istnienia mleka modyfikowanego. Wywołuje to w tobie agresję słowną – nie po to poświęciłaś setki nieprzespanych nocy, aby ktoś ci nie wierzył! W momencie najwyższego stadium zdenerwowania, w przerwie na karmienie, chwytasz za komputer i piszesz petycję do Kancelarii Sejmu, żądając wprowadzenia mleka modyfikowanego na receptę. Drżysz z podniecenia. Czujesz, że ratujesz ogromną liczbę dzieci zagrożonych przez mleko modyfikowane i robisz to nie wychodząc z domu!( A wszystko w co wierzyłaś do tej pory to kompletna bzdura!) Czy to nie jest wspaniałe? Kiedy po kilku miesiącach twój partner przypomina ci o innej funkcji twoich cycków i z utęsknieniem pragnie ich dotknąć – odcinasz obydwa łapska, ładujesz do kosza na śmieci i zakopujesz w ogródku. MŁAHAHAHAHAHAHA! – słychać twój śmiech o północy. Jesteś rasową terrorystką laktacyjną, która odkryła jedynie słuszną funkcję cyców.  Nikt już nie będzie ci mówił co robić z twoimi piersiami. Względnie, wstajesz rano, a jego już nie ma. Trochę cię to boli, ale przecież uratowałaś miliony dzieci, a twoje dziecko skutecznie zastąpi ci partnera! WOW! Kobieta z misją! Co więc robisz, aby nie czuć pustki w swoim życiu? Zakładasz konto na Instagramie z setkami zdjęć twoich cycków, lakto-pozycji oraz naturalnie dziecka i nagości. Jeśli w przeszłości twój partner sugerował, żebyś troszkę się zakryła, bo jednak przeszkadza mu wzrok innych mężczyzn na końcówce twojej brodawki –  to teraz jesteś wolna.Wolna jak brodawka nad przystawką w restauracji pięciogwiazdkowej. Możesz bez przeszkód pozować nago z dzieckiem i z drżeniem w sercu czekać na polubienia innych matek. Możesz poczuć się seksownie raz jeszcze. Sama. Wiesz, że dyskretne karmienie na nikim nie zrobi wrażenia. Stajesz więc nago na rękach i karmisz. Wokół natura i śpiew ptaków. Czujesz się spełniona. Z obrzydzeniem jednak patrzysz na kobiety z głębszym dekoltem. Co za zdziry! Twoje oczy wykonują ruch prawoskrętny z dużą dozą pogardy, kiedy koleżanki zamieszczają zdjęcia ojców karmiących swoje dzieci butelką. Co oni mają wspólnego z macierzyństwem? – zastanawiasz się i piszesz wiadomość do koleżanki. W załączniku z pytaniem o mleko wrzucasz link o karmieniu i proponujesz pomoc. To mleko z piersi, tylko odciągnięte – odpisuje koleżanka. Głupia szmata – wyrywa ci się niechcący przy dziecku – odwyknie od brodawki! To żadna bliskość, to wygodnictwo! Mijają miesiące nieprzespanych dni i nocy, spędzonych na karmieniu i kłótniach o karmienie.Zdążyłaś też pokłócić się z najlepszą przyjaciółką o jej planowaną cesarkę. I wtedy nadchodzi ten moment…

Mama, bułkę! Cycy nie!

Słyszysz te słowa, siedzisz na podłodze i wyjesz.Czujesz, że właśnie miałaś mini zawał. Cycowanie przeszło do lamusa. Twój dzieciak chce się bawić z rówieśnikami. Nigdy wcześniej nie myślałaś, że ten moment kiedykolwiek nastąpi. Rozglądasz się wokół i widzisz pusty dom. Twój mąż już dawno zabrał swoje rzeczy, a w kącie stoją pudła z laktaktorami, kopie listów do Kancelarii Sejmu, nakładki na brodawki i zdjęcie z przyjaciółką. Udajesz sama przed sobą, że nie zauważyłaś tego dekoltu, który kochałaś. Sukienka którą miałaś na sobie kiedy poznałaś swojego męża. Wypierasz to ze swojej świadomości. Podchodzisz bliżej. Ze łzami w oczach ściskasz w dłoni naszyjnik wykonany z twojego mleka…masz złamane serce. Nigdy nie przypuszczałaś, że istnieje życie po karmieniu. Smutny los matki nie pozostawia ci wyboru. Stajesz się strażniczką internetu. Każdy mem dotyczący karmienia piersią ląduje na twoim wallu. Piszesz bloga. Udaje ci się dostać do Rozmów w Toku, ale to za mało. Wielogodzinne kłótnie z kretynkami karmiącymi mlekiem modyfikowanym to jedyny rodzaj sportu jaki uprawiasz. Kiedy wdajesz się w dyskusję o karmieniu, czujesz że twoje ślinianki pracują ze zdwojoną siłą. Nagle wpadasz na fantastyczny pomysł!!! Zmieniasz imię na Fejsie i od tej pory masz na imię Doula! ( z języka greckiego – kobieta która służy). Uczestniczysz w porodach innych kobiet. Już wiesz, że będą karmić piersią. Niech tylko spróbują odmówić. Masz za sobą pierwszy poród innej kobiety. Z uśmiechem pomagasz jej dojść do toalety. Wyciągasz dziecko z łóżeczka i przystawiasz do swojej piersi. Czujesz błogość i spełnienie.

Panowie w białych kitlach, podają ci szklankę wody…

 

 

 

Reklamy

6 comments

  1. Ewa · Maj 4, 2016

    BZMNF – tęskniłam ❤ boskie!!1!!1!one

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zuza · Maj 5, 2016

    Tak bardzo ❤
    Głos rozsądku nareszcie ponownie przemówił. Brakowało mi tego ❤

    Polubienie

  3. ems · Maj 6, 2016

    Kobieto, KOCHAM CIĘ! Nareszcie ktoś to wszystko napisał! Brawa zwłaszcza za fragment o robieniu niewyobrażalnego szumu wokół normalnej czynności („kupo-doradcy”… <3) i za fragment o kasie. Skisnąć można jak się czyta, że mm to wymysł złych korporacji, które chcą zarobić, za to karmienie piersią jest przecież CAŁKOWICIE DARMOWE (oczywiście po odliczeniu laktatorów, wkładek laktacyjnych, doradców laktacyjnych, książek o laktacji, kremów na brodawki, staników do karmienia itp.). Widziałam nawet kiedyś w jakimś tekście propagandowym informację, że o ile na karmienie piersią nie wydasz absolutnie nic – no racja, ani grosza, patrz wyżej… 😛 – o tyle do kosztów samego mm należy doliczyć nie tylko butelki i smoczki, ale nawet… koszty ewentualnej hospitalizacji dziecka związanej z jego obniżoną odpornością przez nie karmienie piersią! O.o SERIO. Mm jest mimo wszystko oczywiście bez porównania droższe od wydatków związanych z karmieniem piersią, ale błagam, "koszty hospitalizacji"?!
    Przy okazji cały czas się zastanawiam, jak to jest możliwe, że karmiłam naturalnie bez ani jednej fotki z karmienia na Instagramie, bez używania określeń typu "cycusiowanie", bez przesiadywania na fejsbukowych grupach dla matek karmiących i nawet bez żadnego idiotycznego hashtagu typu #karmięswobodnie czy – o zgrozo!!! – #karmiębokocham (no cóż, ma się rozumieć, że głodzenie dziecka nie jest szczególną oznaką miłości… polecam w takim razie jeszcze hashtagi #przewijambokocham, #niemordujębokocham itp.. 😉 Było mi też obojętne kto karmi piersią a kto butelką, wręcz mnie szlag trafiał jak się ktoś czepiał mam butelkowych. Nikt w internetach nawet nie wiedział w jaki sposób karmię. Czary…?

    Polubione przez 1 osoba

    • gorszysortkobiety · Maj 6, 2016

      Dziękuję bardzo, będzie tego więcej!

      Polubienie

  4. Mimmim · Maj 6, 2016

    Akurat grupy wsparcia od kupy są 😉 ale tekst boski, tylko nie wiem czy moja opinia jest ważna bo moje dziecko pije „modyfikowaną paszę”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s