Specjalistki od wszystkiego

Mam kilka koleżanek (no dobra miałam), które są specjalistkami od wszystkiego. Czasami z nostalgią wspominam czasy „głupczęce” i czytanie Bravo Girl. Nie pamiętasz? Powiem ci. Bravo Girl (tygodnik dla dziewczyn) miał dwie strony o seksie, a matki sklejały je Butaprenem i waliły w nie gwoździe, żebyśmy nie czytały o miesiączce, pierwszym razie i tamponach. Tak. Żaden z tych tematów nie dotyczył nastolatki, to oczywiste. Jeśli domowa batalia nie toczyła się o Bravo Girl, to dla równowagi chodziło rekolekcje, a ściślej mówiąc o brak chęci brania w nich udziału…ale do czego zmierzam. W tamtych czasach każda z nas starała się być indywidualistką, starała się inaczej ubierać czy chodzić na inne zajęcia. Łączyło nas jedno – przyjaźń. Na tym etapie nie było mowy o wojnie macic. Być może zdarzały się pyskówki, ale wiadomo – okres dojrzewania to turbulencje mózgu. Z resztą…dość szybko sobie wybaczałyśmy, bo przyjaźń miała jakieś znaczenie. O dziwo szanowałyśmy swoją odmienność. Do czasu.

Babskie spotkania są fajne.

Szczególnie wtedy, kiedy twoja twarz siedzi jeszcze na miejscu i do zrobienia wspólnej fotki wystarczają tylko trzy różne filtry. W sumie jeśli chodzi o charakter, to chyba niewiele mogło się zmienić, prawda? Błąd. Mogło. Twoje koleżanki ewoluowały. Niektóre zmieniły się nie do poznania. Jezus Maria!!! I wcale nie mówię o wyglądzie!

Na początku spotkanie odbywało się w miłej atmosferze wspomnień, ale po wypiciu kilku drinków, z kobiet z klasą wylazły smoczyce z jamy zwanej życiem. Czym bardziej słuchałam ich polemik, tym szybciej opracowywałam plan ucieczki. Okazało się, że przy stole zasiada liga mistrzyń od wszystkiego. Liderki życia, seks-kołcze, stylistki, lekarki, fitness guru, dietetyczki, trendsetterki, wszechmatki, encyklopedie wiedzy oraz redaktorki kolumny  Jestem Gwiazdą. W jaki sposób akurat ja stałam się celebrytką owej kolumny, nie wiem. Ale postaram się to wam przybliżyć.

– Kasia, nie obraź się (oho, zaczyna się), ale ja jestem po kursie dietetyka. I tak patrzę i patrzę i nie obraź się…ale wiem co jesz, bo widzę gdzie ci się odkłada. Ten zawód to moje powołanie. Kocham to i powiem ci, że sama ułożyłam sobie dietę i patrz. Są wyniki. Nie chwalę się, oczywiście że się nie chwalę, ale Kasia nie męczy cię to? Bądź szczera. Tak patrzę na to co jesz (trochę to niezręczne, bo Kasia to ja, a akurat kończyłam pizzę) i wiesz – TO NIE JEST TWOJA WINA – i wbiła we mnie swoja ślepia – musisz to sobie powtarzać – I co i jeść? – Nie, Kasia i medytować…Wiesz są techniki, są sposoby…człowiek może osiągnąć wszystko. Wystarczy chcieć. Czytałam jedną książkę i widziałam dokument. I to odmieniło moje życie…

– Ale zaraz, zaraz (wtrąca druga) a witaminy? Najpierw trzeba uzupełnić braki w organizmie i  wtedy dopiero można pomyśleć o diecie. Duża dawka witaminy C działa na wszystko. Są udowodnione przypadki wyleczenia raka. Z tym, że Kaśka w tym wieku… ( dżizas – mam raka, dżizas jestem stara), powinna brać odpowiedni zestaw witamin i owszem dieta dietą, ale jakiś suplemencik by jej pomógł. Witaminy i minerały to najważniejsza sprawa, wiem bo mój małż (who?) miał problemy z erekcją, a teraz to wiesz…Sztywny Pal Azji hohohoho! Ale nie martw się Kasia! Mam specjalną grupę na Fejsie i tam sprzedajemy suplementy i zioła. Polecam kurację czystkiem, a dopiero potem dietę. W sumie po czystku i tak ci się wszystko ureguluje. Potem zestaw witamin i masz z górki.

– Ty jej tak nie krytykuj (o jest i głos rozsądku), może problemy z erekcją twojego męża to wina tego czystka, albo innego kwiatka hahahahahha! Jezu co za głupie baby, Kasia nie przejmuj się. Na nadwagę najlepszy jest seks. Wiesz ile można stracić podczas seksu? Nie? A powiedzieć ci? W chuj! hahahahaha, no szczę! Kasia słuchaj, ja chodzę na takie spotkania o seksie, później dam ci link. I słuchaj to jest rewelacja. Co one tam pokazują, co można z Filipkiem wyczyniać – Myślałam, że twój mąż to Darek – No tak, ale my tak wołamy Filipek wiesz na co…W każdym bądź razie jestem już w grupie średnio-zaawansowanych. Ta metoda polega na tym , że robisz z językiem to, co byś robiła ciałem podczas tańca na rurze. Czyli wibracje, zygzaki, wiesz piersi, ruchy okrężne. Całkiem inny wymiar. Polecam kochana, bez diet bez stresów same plusy. I nie trzeba tyle ćwiczyć, a to zajebisty plus! Dobra, zmieńmy temat!

– Ale się naebałam (tutaj akurat nic się nie zmieniło). Ja to mojemu w ogóle hik! sorki. Ja to mojemu podnoszę skórkę pod prysznicem i myję pod spodem hik! sorki. Bo wiecie oni to nie myją tylko płuczą. Sorki Kasia, chciałaś deser? – A nie, nie dzięki. Teraz to już na bank jestem na diecie – A to sorki. Ale do czego zmierzam dziewczyny że…że do tego, że oni nie dbają. Chłopakom moim też pościągałam napletki…ironia losu. A kiedyś bym palcem nie tknęła, a masz syna Kasia? – Nie – Ale męża masz. To mu tam wejdź do łazienki i zobacz. I mówię ci, że on nie dba tylko płucze. Takie są właśnie chłopy hik! sorki, mnie jak raz czkawka chwyci, to pół godziny z głowy, a nawet pijana nie jestem. W każdym bądź razie seksy seksami, a o higienę trzeba dbać. Może kelner ma banana to bym ci pokazała kluczowe miejsce, ale go nie ma go tego kelnera…Bo wiesz…moje chłopaki zadbane są i nie mam się czego wstydzić. Sorki, że taki offtop, ale jest tak jak mówię dziewczyny. Powaga.

– Kurdę nie macie o czym gadać, specjalistki z dupy. Kaśka! Jednym słowem trening! Trenindżek! Widzisz te uda? Arbuza bym zgniotła! Wiesz, ja zawsze ćwiczyłam, ale nie wiedziałam, że endorfinki mi dadzą takiego pałera – KACHA! Nie słuchaj ich! Pięć posiłków dziennie i wymiatasz! Jakbym ja była twoim personalnym, to bym gówno z ciebie wycisła chamico ty hyhyhyhy! Najpierw rozgrzeweczka przed porannym treningiem, potem dwa jajka, a po śniadaniu na lajcie napierniczasz pompki! Pędziłabyś szosą jak bura suka hyhyhyhy! Zero kawy, zero niczego tylko trenindżek! I dupa nie rośnie! Wpadnij do mnie na mierzenie i ważenie i zobaczysz ile będziesz musiała spalić tygodniowo – Właśnie chce mi się palić. Zaraz wracam.

Wyszłam. Miło było nie być w centrum uwagi choć przez pięć minut, a przy okazji walnęłam sobie przy barze za zdrowie wszystkich nieidealnych. Kiedy okazało się, że rozmowa zeszła na tematy okołoporodowe, przypominałam sobie, że moja gruba dupa jest mi sterem i okrętem. Nie zniosłabym kolejnej wojny o karmienie i najlepszy poród, ale na bank zniosę jeszcze jedną pizzę.

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń nie jest przypadkowe 🙂

 

 

 

Reklamy

8 comments

  1. BoliMnieNoga · Czerwiec 21, 2016

    Dzięki Ci Kobieto Gorszego Sortu, ratujesz mój dzień i zdrowie psychiczne. I to nie tylko tym wpisem, pozostałymi również.
    Dobrze wiedzieć, że w odmętach internetów krążą jednostki z dystansem i poczuciem humoru. Bo mnie groza ogarnia gdy na nieopatrznie rzucony żart o dzieciach, zdrowym stylu życia, kp, sn, cc, pis, po czy innym skrócie literowym, ‚koleżanki’ podwijają rękawy i rzucają się bronić jedynej i słusznej sprawy. Własnej oczywiście. A trup ortografii ściele się gęsto, kropki nienawiści sypią jak śnieg na Grenlandii zimową porą i dupa maleje bo żal ją ściska (co w sumie jest in plus, więc żałuję, żałuję straszliwie!).
    Żart. Mam wyjebane. Miło wiedzieć, że nie tylko ja.
    Trzymaj się i zagęść trochę ruchy przy pisaniu bo mało mi, ciągle mi mało.

    Polubienie

    • gorszysortkobiety · Czerwiec 21, 2016

      Ten komentarz rozśmieszył mnie bardziej, niż cokolwiek innego dzisiaj! Dziękuję 😂

      Polubienie

  2. połykajzSurri · Czerwiec 21, 2016

    Kocham Cię.
    Któż nie ma takich wszechmądrych psiapsi? 😀

    Polubienie

    • gorszysortkobiety · Czerwiec 21, 2016

      Nie ważne o czym jest wykład, ważne kto jak wykłada 😄

      Polubienie

  3. Gosia · Czerwiec 21, 2016

    Kasia jak ja to znam 😃😃 słucham tego często 😃 ale co tam mam na to
    wyje…..:-x

    Polubienie

    • gorszysortkobiety · Czerwiec 21, 2016

      I prawidłowo! Ale można się chociaż pośmiać. Czym większą specjalistka, tym mniej pewności siebie 😉

      Polubienie

  4. Korba · Czerwiec 21, 2016

    Oderwałam się już dawno od takiego towarzystwa. Nie mam „takich psiapsi”. Mam za to męskie towarzystwo, tam nikt nie wypomina, że się niezdrowo odżywiam. Czasem zdarza się kibicowanie „Dawaj! Zmieścisz jeszcze jeden kawałek pizzy!” i skandują moje imię. 🙂 Gdy ktoś wpada na domówkę, nie zwraca uwagi, że jestem w dresie i bez makijażu. Nie ma tematu porodów, nikt nie wie co to kp, sn czy cc.
    Czasem gdy ogarnie mnie chęć ćwiczeń, a po 3 dniach odpuszczam, to nie muszę wysłuchiwać, że jestem słaba psychicznie, że pewnie mam problemy albo zwyczajnie jestem leniwa i powinnam się wstydzić. Nie! Wręcz przeciwnie, chłopaki poklepią po plecach z gratulacją, że w ogóle coś zrobiłam, otworzą mi piwo i obejrzymy mecz.

    Kobietom brakuje luzu, naturalności.

    Baby to chuje, zawsze to powtarzam. – Teraz już wiesz, kto napisał komentarz 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s