Osiemdziesiąte czyli era Młode Tłoki.

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że mentalnie dobijam progu wieku średniego. Jezu jakie to jest przerażające… tu jeszcze dupa chodzi jak u nastolatki w rytmie najnowszego hitu dysko, pani od kosmetyków pyta mojej córki czy SIOSTRA chce rozświetlasz w promocji, a seksowny sprzątacz z mojej firmy często się do mnie uśmiecha. A tu czas umierać…

TAK NIE BĘDZIE! Myślę sobie codziennie. Nie wiem co sobie wyobrażała moja moja matka, żeby mnie urodzić w wieku dwudziestu siedmiu lat. Mogła zaczekać jeszcze z dziesięć lat, wtedy miałaby trzydzieści siedem, czyli o rok więcej niż ja sama, a ja dwadzieścia sześć i zero zmarszczek. Z tym że  ja uważam, że po trzydziestce wiemy wszystko co jest nam w życiu niezbędne, oraz to czego za Chiny Ludowe nie powinnyśmy wiedzieć. Dżizas! Co zatem wiemy w wieku zaraz przed kryzysem? Przede wszystkim mamy świadomość tego ile czasu zmarnowałyśmy na zamartwianie się swoim wyglądem, pracą i znajomymi. Teraz każdego ranka w łazience posyłam sobie uśmiech nienormalnej foki, obserwując swoje własne powieki, których skóra dzielnie nie podąża za pędzelkiem do makijażu. Jeszcze nie podąża, ale wszystko przede mną. W łazience w kubku zamiast sztucznej szczęki, dumnie prezentują się szczoteczki do zębów, jedna jest nawet z wibratorem, ale ta nie działa. Uważam, że wszystko jest ok, dopóki nie muszę nakładać masakrycznej ilości filtrów z Instagrama, kreując tym samym zdjęcia pasującego na pomnik w parku sztywnych. Mało tego, uważam że mam przewagę umysłową dyskutując z gimbem na temat tego co się dzieję na świecie i nic mnie tak nie śmieszy jak młode laski, operujące lajkami jak wytryskiem, bo zza psich uszu i mordki nic nie widać i źle interpretują dyskusję.W ogóle źle wszystko interpretują, a to dlatego, że poza internetem zasadniczo nic więcej nie mają. Smutek. Hau hau!

Dzieciory internetów…co one wiedzą, o dystyngowanym pokoleniu lat osiemdziesiątych, kiedy to z ziomkami piło się wódkę z migacza od Malucha, albo jak to prawdziwej damie przystoi – ze skorupki od jajka. Co te dzieciory wiedzą o linii kosmetyków Constance Caroll, albo o uczuciu ekscytacji na widok perfum Aspen lub Adidas, które z dumą wręczało się jakiemuś wieśniakowi, tylko po to żeby potem żałować wydanych pieniędzy, bo okazywało się, że ten w zamian chciał cię zaprosić do PIZZERNI w mokasynach firmy Szelest i w tureckim sweterku. O białych skarpetach już nie wspomnę. I o słomie…

Kolejki nie były wbrew pozorom domeną wczesnych lat osiemdziesiątych. Ja na przykład stałam w kolejce w Gminnym Ośrodku Kultury, żeby dotknąć komputera Atari, albo obejrzeć z ziomkami Rambo na wideło, a po seansie zapytać specjalistę od tego wynalazku, co jest na drugiej stronie kasety…tak, tej wideło. Fejm instant, gromkie brawa, Akademia Policyjna i cycki Samanthy Fox na plakacie na pocieszenie. Czasami stało się trzy godziny w kolejce żeby zagrać w PacMana. Dzieciory… co one wiedzą o laskach, które wychowały się bez internetu? W latach osiemdziesiątych żeby zaistnieć trzeba było mieć osobowość (niesamowite prawda?) Pierwszych skrzypiec nigdy nie grali debile, tylko miejscowi kabareciarze. Palenie dowcipów groziło wykluczeniem ze stada, tak samo jak szybkie upijanie się. Nie po to łykało się surowe jajko, albo jadło rosół przed weselem, żeby nie doczekać kankana o szóstej rano i kolejnej flaszki…Zamiast Bóg Honor Ojczyzna, mówiło się: Nie „filozuj” tylko polej! Albo kąpiele nocą w jeziorze (nikt nie utonął, bo by nas matka zabiła). Pamiętam kolegę, który wyskoczył z zimnej wody, trzymając klejnoty w rekach, a z jego ust płynęły słowa piosenki: Niewiele ci mogę dać! Niewiele ci mogę dać, bo sam…niewiele maaaaam!.. Teraz wystarczy zdjęcie roznegliżowanej psiochy, albo górna warga nafaszerowana kwasem do tego stopnia, że wygląda jak dachówka falista spoczywająca na brodzie. Nie ma mowy o osobowości, chodzi tylko o to, co taka trzyma w łapie. I nie mówię tutaj o kosmetykach.

W końcu dożyliśmy lat dziewięćdziesiątych, niedzielnego Disco Relax i przeludnionych mikrobusów z kierowcami, którzy grali te szlagiery. Pamiętam, że te środki lokomocji miały przyczepione kolumny wielkości pralki, bo DJ Kierowca nigdy nie miał dosyć Shazzy. Człowiek nie mógł się doczekać, żeby posłuchać sieczki 2Unlimited, albo Doktora Albana. Bo myśmy czuli potencjał. Zachód wchodził do nas głównymi drzwiami…niektórzy słuchali polskiego rocka, ale wtedy trzeba było farbować szmaty na czarno i zapuszczać włosy. Niektórym laskom było ciężko, bo nie wiedziały, że trwała i rozjaśniacz nie idą w parze. Z reguły włosy wyglądały jak ściernisko, czasami też bywały zielone, bo się zachciewało chloru i splendoru na basenach i polowania na ratownika. Wtedy też masowo znikały brwi. Do tej pory Karyny zazdroszczą nam kształtu denka od jabczanki, potocznie zwanej winem marki wino. I te tipsy z Kiosku Ruchu za dwa złocisze…niech je szlag trafi. Jak jeszcze prawa ręka wyglądała w miarę przyzwoicie, to już lewa miała paznokcie osadzone we wszystkich kierunkach świata. O liniach papilarnych przeniesionych na lakier wraz z Kropelką nie wspomnę. Skóra odchodziła jak złoto. Razem z paznokciem.

Ale warto było. Dlaczego? Bo tak się składa, że umiemy więcej. Koleżanka na przykład zbija krocie na kieckach robionych na szydełku. Zwiedziła świat. Hoho hihi? Nie sądzę. Jej psy i dzieci zwiedziły więcej świata niż typowy Mirek kierowca tira. Ja z kolei lubię wiertarkę. Nie ważne jak wchodzi, ważne że słychać. A w zaciszu domowym bez zbędnego rozgłosu, prowadzę kilka stron, które na co dzień Was śmieszą. Bo warto mieć życie, żeby potem coś napisać. Czyli krótko mówiąc, jesteśmy wyzwolonymi, wspaniałymi kobietami, które znają swoją wartość i są dojrzałe. Więc moje pytanie brzmi:

Doświadczenie, doświadczeniem, piniądz pinądzem, populistyczne hasła o godnym starzeniu swoją drogą, ale…jakie serum pod oczy polecacie? W razie jakby się hajsy w worach nie mieścili?

 

 

 

 

Reklamy

5 comments

  1. lil_girl · Lipiec 17, 2016

    Znowu czuję dumę, że jestem z 80-tych. Nieistotne że pierwsze zmary na ryju widać było już 3 lata temu. „Osiemdziesiątki” są fajowskie i kropka!

    Polubienie

    • gorszysortkobiety · Lipiec 17, 2016

      To nie zmary, to wysublimowany cynizm 😀

      Polubienie

  2. Korba · Lipiec 18, 2016

    Urodziłam się pod koniec lat osiemdziesiątych (1987), ale pamiętam prawie wszystko. Może dlatego, że mam starsze rodzeństwo, mieszkaliśmy na zadupiu, w domu zawsze było mnóstwo ludzi, a ja z reguły miałam starszych znajomych. Nikt nie zabraniał wchodzić na drzewa -„Jak spadnie, to więcej nie wejdzie.”. Nikt nie chciał siedzieć w domu, a w bibliotece zawsze były zapisy na nową, super fajną książkę. O spóźnianiu się do domu nie było mowy, bo czekał szlaban na kolejne dni. Na basenie podryw wyglądał tak, że wrzucano dziewczyny do wody – chciała czy nie – chlust! Chłopcy przynosili dziewczynom polne kwiaty, bo kupne, to raczej tylko na groby albo wesela. Prezentem, np. urodzinowym, mogło być wszystko, liczył się gest i pamięć, a nie kasa. Nauczyliśmy się pokory i bycia realistami, po prostu życia. To był piękny czas i nikt nam go nie odbierze.

    Polubione przez 1 osoba

  3. rimmon06 · Lipiec 18, 2016

    Ten Constance Caroll okropnie pachniał 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s