Z archiwum XXX

Ostatnio nie mogę obejrzeć dobrego filmu porno. Płonę z nerwów. Mamy przecież XXI wiek. To co wyprawia się przemyśle pornograficznym, to jawna dyskryminacja kobiet. I tak jest od lat. Jasne że nie oczekuję fabuły. Jasne że nie wchodzę na takie strony, aby na zakończenie kilkuminutowego seansu ze łzami w oczach obserwować fruwający ryż i brzdękające puszki przyczepione do retro samochodu. Oczekuję jednak tego, czego oczekuje przeciętny Janusz  – dobrego wstępu, rozwinięcia i finiszu. Z naciskiem na słowo: DOBRY. Jednak to co obserwuję, to dramat – w jednym, krótkim, upokarzającym, a jednocześnie zabawnym akcie.

GRA WSTĘPNA

Jaka gra wstępna? – oto jest pytanie… Nazwij mnie naiwną, ale mnie pierwsze  kilkanaście minut w ogóle nie kręci. Przypuszczam, że 95% kobiet nie kręci, a 80% mężczyzn nie chce smakować swojego Dżordża po owej „grze wstępnej”. Czy skupianie się nad wyniesionym pod niebiosa ” lodzikiem”, powoduje u waszych partnerek przesunięcie gałek ocznych w akcie uniesienia?… Nie? Tak myślałam. Odpowiedź jest prosta – NAS TO NIE KRĘCI. W łóżku prezentujemy jedynie swoje umiejętności zdobyte na tych zasranych stronach i robimy to dla Was. Sprawiamy, że jesteście szczęśliwi, podczas gdy w głowie dochodzi do wizualizacji nowej pary butów, analizy ostatnio przeczytanej książki lub z utęsknieniem spoglądamy na zegarek… Owszem, jako kobiety jesteśmy zdolne do poświęceń, ale bez przesady. Drodzy panowie, jeśli sami jesteście w stanie” zaklejać językiem damską kopertę” przez dwadzieścia minut – chylę czoła. Zabawa Dżordżem ma swoje granice. Nie jestem nawet pewna, czy kupując loda w przydrożnej budce jestem w stanie się z tym pier..lić dłużej niż siedem minut, ze strachu że to cholerstwo się w końcu się roztopi. Owszem Dżordż ma swoje prawa, ale skąd przekonanie, że kobiety pragną gloryfikować coś, co przypomina mutację węża z E.T z przykurczem i to bez kończyn? Czy Wy naprawdę myślicie, że jest on warty większej połowy aktu ? Albo że jest w nim coś tak atrakcyjnego, że studenci ASP nie mogą zasnąć , szkicując lewą nogą jego projekt przy świetle księżyca? Błagam…przyjrzyjcie się mu raz jeszcze. Kobiety kochają penisa za jego umiejętności, a nie za wygląd. To taki trochę romans z Cyklopem, my też czasami przymykamy na niego jedno oko. My kobiety, posiadamy otwarte umysły i jeśli coś jest brzydkie to jest, a Dżordż  urodą nie grzeszy. Penisa kochamy za przynależność do całokształtu – do Was panowie, a nie za kolor, kształt lub  wzruszająco smutny zwis. Weźcie się w garść do jasnej cholery. GRA WSTĘPNA TO TANIEC DWÓCH OSÓB –  żądam sprawiedliwego podziału Koperta – Cyklop! Ile dajesz, tyle bierzesz. Koniec kropka.

TAK TAK! KAŻDA LUBI NA JEŹDŹCA! (sugeruje każdy krótki filmik na Porn hub)

In- your- dreams… Nie każda. Przynajmniej nie każdej nocy. Łapki precz z naszych bioder! W tym tańcu prawa są rozłożone po równo. Oczywiście kobieca wspaniałomyślność pozwala nam  rozumieć prawa natury, takie jak długość i dopasowanie, ale w tym departamencie jesteśmy wykwalifikowanymi menadżerkami. Intuicyjnie wiemy co dla nas dobre, bo to co jest dobre dla nas, z reguły idealnie Wam odpowiada. I tak jak w życiu – liczymy na zaufanie. Kobiety doskonale radzą sobie z podwładnymi, więc jeden E.T z przykurczem nie jest w stanie (od razu) przejąć całej firmy. Choć prawdę mówiąc –  właśnie o tym marzymy. Dziecinnie proste prawda? Używać całego siebie tak, aby  wasz penis był tylko dopełnieniem. Grę prowadzić w taki sposób, aby szeregowy pracownik w końcu stał się dyrektorem. Jeśli masz problemy ze zrozumieniem, przeczytaj jeszcze raz, a potem raz jeszcze – wierzę w Ciebie! Nawet wtedy, kiedy nie umiesz tańczyć.

FANTAZJE

Każda z nas ma inne. Jeśli wchodzimy na takie strony, to po to, żeby takie fantazje eksplorować (niestety bez skutku). Mogłabym wymieniać setki fantazji różnych kobiet, ale jestem zwolenniczką randomowych przykładów, więc polecę stereotypami, za co z góry przepraszam:

  • Bo czarni mają wielkie – hłehłehłe , nie wszyscy, ale na pewno większość z nich ma poważne problemy z krążeniem. Jak można bezcześcić seks za pomocą białych skarpet w łóżku? Kolejny mit wszechczasów – mężczyźni to wzrokowcy. Kobiety również nie są ślepe, przynajmniej nie wszystkie, z całym szacunkiem. Weź to ściąg człowieku i nie rób wiochy. Skarpety na nogach mężczyzny, to jak antygwałtki w noc poślubną…
  •  Kobiety pragną finiszu na twarzy – oh yeah! Przecież nektar mężczyzny zalegający w spojówkach, to nic innego jak drogocenny dar, z którym śmiało chcesz paradować po domu! No błagam…Tutaj akurat miałam ochotę pojechać z grubej rury i wspomnieć o złotym deszczu w odwecie, ale chyba dam sobie spokój. Szkoda moich nerwów.
  • Rącze nastolatki… Fakt że ona w tym „filmie” posiada dwa kucyki, nie czyni jej dziewicą. Jest to raczej forma ułatwienia, takie uchwyty dla bezmózgów. Porno-osiemnastki mają już wnuki, a wszelkie castingi, to estrada dla młodych prostytutek. Jak mawiał mój dziadek – nie ważne jaki potwór byleby miał otwór. W tym przypadku otwór gębowy z dwoma kucykami.
  • MILFY – kobiety, które stać na sztuczne cycki. Nic szczególnego, choć  bardzo lubią dorobić. Wszystko co zarobią, wydaja na wary i balony – te mogłyby z powodzeniem ratować uchodźców i służyć jako ponton. Gdyby mój świętej pamięci dziadek zobaczył ich rozmiar, jako pracownik PKP zatrudniłby je do wyciągania gwoździ z podkładów kolejowych. Bez kitu…
  • Rącze Azjatki (synonim ciasnej Kaśki) – jeśli jesteś koneserką kocich zalotów, ta podgrupa jest dla ciebie. Upewnij się tylko, że nikt nie słyszy. Korea Północna słyszy…Mój kot słyszy, ale i tak instynktownie jeży mu się sierść, a ja mu w pewnym sensie ufam. Mój mały Jack Russell twierdzi, że jeśli coś piszczy należy to zabić. Dlatego swojej analizy dokonuję w łazience. Jeśli chodzi o mężczyzn to nie mam zdania, ponieważ piksele na członkach, utrudniają mi ocenę. To taki trochę porno – Roblox. Koleżanki które są w temacie twierdzą, że nic szczególnego mnie nie ominęło…
  • I mój ulubiony temat – dojrzali mężczyźni. Wydawać by się mogło, że to właśnie oni będą służyć swoim doświadczeniem. Celebrować kobiety od pierwszej do ostatniej sekundy…nic bardziej mylnego. To co ujrzysz, to wystający brzuch, żółwie ruchy i trzymanie się za krzyż. Zasadniczo odliczasz minuty do zejścia pacjenta. Masakra! Jeśli nie czytałaś Greya ( a mam nadzieję, że nie) to nic straconego. Tam odcieni szarości i siwizny jest pod dostatkiem. Niekoniecznie w miejscach w których byś się tego spodziewała…

Ogólnie jestem za. Każda z nas powinna choć raz tam wejść i przekonać się, co przemysł pornograficzny stara się zasugerować naszym facetom. Szybko się przekonasz w jakim błędzie żyje twój partner. Jasne że są specjalne strony dla kobiet, ale to słodkie pierdy, mąż i żona, ogólnie rzygam tęczą. I tak jak na zwykłych stronach, gdzie dźwięk jest nagrany przez aktorów ( z reguły z minutowym opóźnieniem), te damskie pokonają cię relaksacyjną muzyką i po prostu zaśniesz. Reasumując polecam. Seks to zdrowie, ale śmiech w niczym mu nie ustępuje. Miłej zabawy!

 

 

Reklamy

Wojna o cycki

Cycki. Symbol kobiecości. Pierwszy stanik. Wow. Trochę taki pancerz, ale dumny. Rozterki, oceny, fiszbiny ,miseczki – dorosłość! Mam średnie, mam małe, mam duże. A co mi tam. Zaprzyjaźnię się z moimi bliźniętami. W końcu cycki stają fajne, są częścią nas. Cycki są wierne. Skaczą w rytm klubowej muzyki. Wypełniają fajną kieckę. Dostarczają paliwa do rozważań na temat wyboru odpowiedniego dekoltu czy partnera. Kuszą. Czasami denerwują, czasami dostarczają fajnych doznań. Poeci piszą teksty piosenek. Faceci udają, że się znają na rozmiarach. Niestety ten etap się kończy. Dla niektórych na zawsze…

Oto co może przydarzyć się tobie. Skutki są często nieodwracalne.

Matnia.

Na początku masz dystans. Jesteś młoda.Nie dajesz się zwieść karmiącym matkom, które chętnie goszczą w programach śniadaniowych twierdząc, że walczą o prawo do karmienia piersią. Dlaczego? Dlatego, że nikt im nigdy tego prawa nie odebrał. Wojny laktacyjne wywołują u ciebie spazmy śmiechu. Wierzysz, że dla większości ludzi karmienie piersią jest sprawą tak naturalną jak poranne wypróżnienie. Nikt jednak nie bloguje na temat stolca (myślisz sobie), nie oddaje mu czci, nie walczy o prawa do wzmożonego metabolizmu czy skutecznej lewatywy. Trudno też o dobre selfie z muszli klozetowej i kampanii na blogach o ludziach cierpiących na obstrukcję jelita grubego. Nie ma gadżetów, kremów, grup wsparcia, kupo – laktatorów ,a wszystko odbywa się za drzwiami gabinetu lekarskiego. Nie ma tysiąca nagich zdjęć na Instagramie i Facebooku, ludzi oddających stolec lub cierpiących na zaparcia, skandujących hasła: Uda ci się! Ciśnij swobodnie! Kupa jest w głowie! Nie ma sesji w zbożu, słit fotek porannej kupy, chociaż rozróżniamy aż siedem jej typów. Wreszcie…nie ma kupo – doradców. Kogoś kto mógłby cię wesprzeć. Za pieniądze oczywiście. Czyżby dyskryminacja?- myślisz sobie z politowaniem na twarzy. Tak naprawdę nie ma też wielu ludzi, którym czynność fizjologiczna jaką jest karmienie piersią przeszkadza. Jeśli ktoś obrzuca karmiącą matkę epitetami, jest po prostu nienormalny. To się nie zdarza, ale dzieje się coś innego. Odkrywasz, że na potrzeby rozrywki znudzonych matek, wymyślane zostają miejskie legendy w które nikt nie wierzy, oprócz nich samych. Opowieści wypełnione dramatyczną walką o karmienie w miejscach publicznych, dyskryminację, przemoc słowną ze strony ZŁYCH LUDZI i ich szkalujących spojrzeń. Zauważasz to. A więc o co chodzi?- myślisz sobie nieświadoma tego co cię czeka.

Chodzi o kasę.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Pieniądze z blogów i stron internetowych o tematyce dotyczącej macierzyństwa, są niewyobrażalnie duże (czy zastanawiałaś się kiedyś, ile dajesz zarobić stronom na Facebooku poprzez kliknięcie linku  o karmieniu? teraz już zaczynasz, temat cię za bardzo wciągnął) Czym dłużej karmisz, tym dłużej jesteś klientką doradczyń laktacyjnych, członkinią for i stron dla mam, klientką aptek, sklepów internetowych i księgarni – myślisz sobie i przez głowę przebiega ci myśl o zarobku… Bierzesz udział w wojnie laktacyjnej, teraz jako widz. Wojnie całkowicie zmyślonej, ale liczy się pasja. I WTEDY NAGLE ZOSTAJESZ MATKĄ. Oto co się dzieje – wszystko w co do tej pory wierzyłaś, jakimś cudem znika z twojej głowy. Z upływem miesięcy sama stajesz się ekspertem w dziedzinie karmienia. Przyłapujesz się na tym, że sen z oczu spędza ci fakt istnienia mleka modyfikowanego. Wywołuje to w tobie agresję słowną – nie po to poświęciłaś setki nieprzespanych nocy, aby ktoś ci nie wierzył! W momencie najwyższego stadium zdenerwowania, w przerwie na karmienie, chwytasz za komputer i piszesz petycję do Kancelarii Sejmu, żądając wprowadzenia mleka modyfikowanego na receptę. Drżysz z podniecenia. Czujesz, że ratujesz ogromną liczbę dzieci zagrożonych przez mleko modyfikowane i robisz to nie wychodząc z domu!( A wszystko w co wierzyłaś do tej pory to kompletna bzdura!) Czy to nie jest wspaniałe? Kiedy po kilku miesiącach twój partner przypomina ci o innej funkcji twoich cycków i z utęsknieniem pragnie ich dotknąć – odcinasz obydwa łapska, ładujesz do kosza na śmieci i zakopujesz w ogródku. MŁAHAHAHAHAHAHA! – słychać twój śmiech o północy. Jesteś rasową terrorystką laktacyjną, która odkryła jedynie słuszną funkcję cyców.  Nikt już nie będzie ci mówił co robić z twoimi piersiami. Względnie, wstajesz rano, a jego już nie ma. Trochę cię to boli, ale przecież uratowałaś miliony dzieci, a twoje dziecko skutecznie zastąpi ci partnera! WOW! Kobieta z misją! Co więc robisz, aby nie czuć pustki w swoim życiu? Zakładasz konto na Instagramie z setkami zdjęć twoich cycków, lakto-pozycji oraz naturalnie dziecka i nagości. Jeśli w przeszłości twój partner sugerował, żebyś troszkę się zakryła, bo jednak przeszkadza mu wzrok innych mężczyzn na końcówce twojej brodawki –  to teraz jesteś wolna.Wolna jak brodawka nad przystawką w restauracji pięciogwiazdkowej. Możesz bez przeszkód pozować nago z dzieckiem i z drżeniem w sercu czekać na polubienia innych matek. Możesz poczuć się seksownie raz jeszcze. Sama. Wiesz, że dyskretne karmienie na nikim nie zrobi wrażenia. Stajesz więc nago na rękach i karmisz. Wokół natura i śpiew ptaków. Czujesz się spełniona. Z obrzydzeniem jednak patrzysz na kobiety z głębszym dekoltem. Co za zdziry! Twoje oczy wykonują ruch prawoskrętny z dużą dozą pogardy, kiedy koleżanki zamieszczają zdjęcia ojców karmiących swoje dzieci butelką. Co oni mają wspólnego z macierzyństwem? – zastanawiasz się i piszesz wiadomość do koleżanki. W załączniku z pytaniem o mleko wrzucasz link o karmieniu i proponujesz pomoc. To mleko z piersi, tylko odciągnięte – odpisuje koleżanka. Głupia szmata – wyrywa ci się niechcący przy dziecku – odwyknie od brodawki! To żadna bliskość, to wygodnictwo! Mijają miesiące nieprzespanych dni i nocy, spędzonych na karmieniu i kłótniach o karmienie.Zdążyłaś też pokłócić się z najlepszą przyjaciółką o jej planowaną cesarkę. I wtedy nadchodzi ten moment…

Mama, bułkę! Cycy nie!

Słyszysz te słowa, siedzisz na podłodze i wyjesz.Czujesz, że właśnie miałaś mini zawał. Cycowanie przeszło do lamusa. Twój dzieciak chce się bawić z rówieśnikami. Nigdy wcześniej nie myślałaś, że ten moment kiedykolwiek nastąpi. Rozglądasz się wokół i widzisz pusty dom. Twój mąż już dawno zabrał swoje rzeczy, a w kącie stoją pudła z laktaktorami, kopie listów do Kancelarii Sejmu, nakładki na brodawki i zdjęcie z przyjaciółką. Udajesz sama przed sobą, że nie zauważyłaś tego dekoltu, który kochałaś. Sukienka którą miałaś na sobie kiedy poznałaś swojego męża. Wypierasz to ze swojej świadomości. Podchodzisz bliżej. Ze łzami w oczach ściskasz w dłoni naszyjnik wykonany z twojego mleka…masz złamane serce. Nigdy nie przypuszczałaś, że istnieje życie po karmieniu. Smutny los matki nie pozostawia ci wyboru. Stajesz się strażniczką internetu. Każdy mem dotyczący karmienia piersią ląduje na twoim wallu. Piszesz bloga. Udaje ci się dostać do Rozmów w Toku, ale to za mało. Wielogodzinne kłótnie z kretynkami karmiącymi mlekiem modyfikowanym to jedyny rodzaj sportu jaki uprawiasz. Kiedy wdajesz się w dyskusję o karmieniu, czujesz że twoje ślinianki pracują ze zdwojoną siłą. Nagle wpadasz na fantastyczny pomysł!!! Zmieniasz imię na Fejsie i od tej pory masz na imię Doula! ( z języka greckiego – kobieta która służy). Uczestniczysz w porodach innych kobiet. Już wiesz, że będą karmić piersią. Niech tylko spróbują odmówić. Masz za sobą pierwszy poród innej kobiety. Z uśmiechem pomagasz jej dojść do toalety. Wyciągasz dziecko z łóżeczka i przystawiasz do swojej piersi. Czujesz błogość i spełnienie.

Panowie w białych kitlach, podają ci szklankę wody…

 

 

 

Tajemnica Szklanki Wody

NIE OBIECAM CI, ŻE LEPSZY BĘDZIE ŚWIAT!

WAŻNY JEST, OCZU TWOICH BLASK!

NIE OBIECAM CI, ŻE CZAS UKOI BÓL

WAŻNE ŻE, JESTEŚ TU …. UUUU !

Piękne…piosenka Beaty Kozidrak to skarb narodowy. Beata to skarb narodowy. Szanuję! Całuję rączki. Kłaniam się tak nisko, aż czuć mi stopy. Ale o czym to ja… o Szklance Wody. Jeszcze bardziej osławionej, ważnej, najważniejszej, symbolicznej i dosłownej – Szklance Wody na Starość, którą ma przynieść DZIECKO i podać ci w minucie słabości. Ta Szklanka Wody – w skrócie SW, jest swego rodzaju symbolem CELU macierzyństwa. Po przeczytaniu setek komentarzy matek w internecie, stwierdzam fakt – robimy dzieci dla wygody. Własnej oczywiście. W tej Szklance Wody kryje się  głębsze przesłanie: BĘDZIE SIĘ MIAŁ MNĄ KTO ZAJĄĆ NA STAROŚĆ! I tutaj następuje moment irytacji, podenerwowania, bo jako kobieta zawsze myślałam że dzieci wychowuje dla świata, a nie dla osobistej korzyści. Oszukiwałam się myśląc, że CZŁOWIEK rodzi wolny i że jest to fundamentalne prawo każdego z nas. Wierzyłam, że chcemy dla swoich dzieci jak najlepiej. Okazuje się jednak, że człowiek rodzi się już z wyznaczonym celem – opieką nad rodzicami. Dziecko ma być lokajem, pielęgniarzem, sługą uniżonym. Ładnie brzmi prawda? Rodzice używając swojego argumnetum hitlerum – Ciekawe kto ci poda Szklankę Wody na starość? – niejako ujawniają cel posiadania potomstwa. Mam, zrobiłam sobie, wycierałam tyłek, karmiłam, poiłam, teraz twoja kolej moje dziecię – podaj szklankę wody, podetrzyj mamie to i owo. Nawet jeżeli stać cię na fachową opiekę, OBOWIĄZKIEM dziecka jest podanie Szklanki Wody! Nawet jeżeli dziecko mieszka na stałe w Australii, bo taki był jego wybór życiowy, ma podać rodzicom Szklankę Wody. Nawet jeżeli rodzice mieli cię w dupie, oddali, zawiedli, podali o alimenty, zadłużyli mieszkanie czy chlali – twoim obowiązkiem jest zakup tacy, białej serwetki, szklanki i wody. Serwowanie ma się odbyć na kolanach w podzięce za seks dwóch dorosłych osób, bo jak głosi kolejny nonsens: W końcu to matka, w końcu to ojciec!.. Będzie miało swoje to zrozumie!

OTÓŻ NIE.

Dziecko drogi rodzicu nie ma względem ciebie żadnych obowiązków, a wszytko co robi dla ciebie jest jego osobistym wyborem, dobrą wolą. Nikt nie rodzi się po to, aby cierpieć za miliony, oprócz (rzecz oczywista) Jezusa Chrystusa. Niestety nie jest on dobrym przykładem którego mogłabym tutaj użyć, ponieważ jego ojciec był nieśmiertelny i dzięki temu Jezus miał ułatwione zadanie. Po wodzie to on chodził, a nie tam nosił w jakichś szklankach czy innych glinianych imbrykach. Matka była fejmem wśród samotnych matek, bo zasadniczo jej pomagał partner, a jak wiadomo w tamtych czasach takie związki były zakazane. W tej sytuacji chrześcijański obowiązek odpada. Skąd więc u was takie przekonanie? Nie wiem. Postanowiłam  dokonać analizy piosenki Beaty Kozidrak i przyznam, że nie wygląda to za dobrze:

SZKLANKA WODY NIM PRZESTANIESZ BRAĆ – (odpowiedzialność za rodziców)

OBIECAŁEŚ SOBIE – TO BYŁ OSTATNI RAZ (podmiot podejmuje decyzję o zaprzestaniu życia w poczuciu winy za brak opieki nad rodzicami)

SPOJRZYSZ MATCE W OCZY CAŁKIEM WOLNY TAK ( tutaj już bez wyrzutów sumienia, podmiot wyjeżdża na na wakacje, pieniądze odkłada na spokojną starość oraz luksusowy dom starców, bo wie ze na dzieci nie ma co liczyć)

OŁOWIANĄ CHMURĘ POKONAŁEŚ SAM (dzięki zaoszczędzonym pieniądzom z pracy, którą utrzymał pomimo roszczeniowych rodziców, podmiot kupuje samochód i używa bezołowiowej bo go stać)

NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE ( krzyczą matki w internetach, ale taka jest prawda)

NIE OBCHODZI MNIE JAK NA IMIĘ MASZ ( czytelniku, ważne że jesteś tu…uuuuu…. )

 

 

 

Kobiety na ringu Facebooka część pierwsza

Uwielbiam kobiety.

Kobiety są takie barwne. Z ręką na sercu przyznaję, że najciekawsze komentarze, to komentarze kobiet. Zasadniczo jestem w stanie rozróżnić kilka typów osobowości użytkowniczek portalu Facebook, z którymi nie masz żadnych szans (na dyskusję). Runda pierwsza – Typy, które znasz.

Typ pierwszy – WŚCIEKŁE MATKI

Szkoda Twojego czasu drogi czytelniku. Powtarzam hasło: Szkoda Twojego czasu. Zasadniczo w starciu z typem numer jeden nie masz szans na dyskusję, ponieważ typ numer jeden pisze macicą. Tak – macicą. Jeśli nie posiadasz takiej umiejętności, (albo macicy) to zasadniczo jesteś w dupie, bo do nich nic nie dociera. Ta grupa pisze pod wpływem silnych emocji -zawsze i niezależnie od tematu. Cechuje ją całkowity brak dystansu. Wściekła Matka jest przekonana o swojej jedynej, słusznej racji, o sile CAPLOCKA, potędze wykrzyknika, Twoim niskim poziomie, o tym że nie kochali Cię rodzice, że jesteś hejterem oraz swojej wyższości ze względu na posiadanie bobo. To tak z grubsza. Reszty możesz dowiedzieć się z prywatnej wiadomości, wysłanej do Ciebie w momencie najwyższego uniesienia spowodowanego Twoim komentarzem. Prywatna wiadomość w folderze inne, może okazać się mieszanką języka matki, gróźb karalnych oraz życzeń bezpłodności i śmierci. Możliwy jest również stalking za sarkazm, ponieważ typ pierwszy nigdy nie odróżni sarkazmu od hejtu. NIGDY.

Typ drugi – SUŁTANKI RYDZYKA

Mayday! Mayday! Z tymi kobietami nie masz szans, ponieważ one nie mają już żadnych potrzeb seksualnych. Oprócz platonicznej miłości do złotowłosego mężczyzny pochodzenia żydowskiego, nie posiadają uczuć wyższych. Najniebezpieczniejsze z nich z reguły stoją najbliżej ołtarza lub nawracają innych w internecie. W młodości nie wiedziały, że aborcja to nie jest metoda antykoncepcji, którą można stosować co tydzień. Stąd w nich tyle nienawiści. Cechuje je hojność w datkach i darciu paszczy. Czym większy datek tym wyższy level w grze o Niebo. Sułtanki bardzo często (oprócz różańca) używają słów KARMA WRACA! co wskazuje na to, że świetnie adaptują się w innych religiach np w Buddyzmie. Jednak przestrzegam przed używaniem tego argumentu, dlaczego? Bo słowa: KARMA WRACA wymyślił Jezus który był Polakiem.

Typ trzeci – MENTALNE GRAŻYNY

Mentalne Grażyny są nowicjuszkami w Zakonie Sułtanek Rydzyka. Taka wersja light. Ich życie jest wieczną walką o systematyczny posiłek dla ich właściciela- Janusza z pilotem w ręku. Różnica pomiędzy Grażynami, a Sułtankami jest jednak zasadnicza – Grażyny czytają Greya. Ich marzenia o gorących, latynoskich kochankach zastępują seriale brazylijskie. Brak czasu na oglądnięcie odcinka, kończy się depresją. Grażyny nie mają pojęcia jak rozpocząć dyskusję, dlatego bardzo często wrzucają obrazek typu: Milusiego Dnia lub inne delfiny i temu podobne gif – gówno. Komentując posty w internecie, załatwiają sprawę głębokim: hihi! A w ramach wewnętrznego oczyszczenia, myją okna dla Jezusa. Ich egzystencja polega na współczuciu. Kiedy brak argumentów w dyskusji, najczęściej współczują rozmówcy i z góry przyjmują, że 100 % ludzkości jest wierząca. Nie noszą stringów,  posiadają jednak gamę kosmetyków do pielęgnacji: perfumy Pani Walewska oraz wodę święconą na wszelki wypadek. Oblężenie przeżywają właśnie grupy kulinarne, gdzie Grażyny zasadniczo używają trzech zwrotów: Pozdrawiam, hihi oraz haha.

Typ czwarty: MIESZANKA POWYŻSZYCH

Moja rada – BLOKUJ. Jak widzisz, te trzy typy kobiet mają ze sobą wiele wspólnego i wzajemnie się uzupełniają. Łączy je jedno: kompletny brak umiejętności w weryfikowaniu swoich poglądów. Dosłownie trzy etapy życia kobiety w luźnej kolejności. Żaden z powyższych typów nie ma pojęcia o dystansie, jest przeczulony na punkcie czarnego humoru i wszędzie widzi hejt. Typ pierwszy masowo kasuje komentarze oraz blokuje innych użytkowników. Typ drugi i trzeci jeszcze nie wie jak to zrobić.

TO BE CONTINUED…